Aktualności / Wydarzenia
Po co prace domowe naszym dzieciom?
W domu wolne, ale w szkole kartkówka goni kartkówkę. Rodzice zdezorientowani gorszymi ocenami swoich dzieci. Nauczyciele zdezorientowani tym, co mogą, a czego nie. Czy tak wygląda rzeczywistość po zlikwidowaniu prac domowych w szkołach podstawowych? O tym w najnowszej „KULminacji Słów”.
- Nauczyciele są nadal trochę zaskoczeni sytuacją, która ma miejsce i pytają mnie często, jak mają postępować. Nieścisłe są dla nich zapisy ministerialnego rozporządzenia, że praca domowa może być zadawana, ale nie musi – wskazuje dr hab. Magdalena Marzec-Jóźwicka z katedry edukacji polonistycznej i medialnej KUL, która od 20 lat kształci przyszłych nauczycieli języka polskiego. - Nauczyciele dostrzegają potrzebę obecności prac domowych, bo uważają, że są potrzebne. Są takie umiejętności, czy treści przedmiotowe, które koniecznie trzeba przećwiczyć w domu – dodaje gość „KULminacji Słów”, wskazując choćby na treści z języka polskiego, takie jak pojęcia gramatyczne albo zasady ortograficzne, które dzieci powinny przećwiczyć w domu.
Dr hab. Marzec-Jóźwicka zwraca uwagę na istotność prac domowych w przypadku przedmiotów egzaminacyjnych, jak język polski, matematyka, czy język obcy. Jak mówi, te przedmioty są na tyle ważne w rozwoju dziecka, że wymagają prac domowych. Wymaga tego również przyszły egzamin, który czeka nasze dzieci.
- Uczniowie boją się nowego materiału, boją się, że sobie nie poradzą i po to są m.in. prace domowe, żeby przygotować i ograniczyć strach – wskazuje ekspert.
Więcej o pracach domowych, ich braku, ale i wcześniejszej obecności w codzienności ucznia w „Kulminacji Słów”. Zapraszamy!